Promyki wschodzącego słońca delikatnie muskały jej twarz. Chciała
to zapamiętać już na zawsze. Ten piękny widok wynurzającego się spod tafli wody
światła, które nadaje każdemu dniu piękno. Zamknęła oczy. Zaczęła wspominać
ostatni czas z jej życia. Te wszystkie problemy, kłótnie, łzy, uczucia… To
wszystko było takie trudne. Nie dla niej. To wszystko ją już przerastało. Bała
się, że już nie da rady. Wydawało jej się to najlepszym rozwiązaniem. Ale nie,
chyba jednak nie da rady. Będzie jej brakowało tych wspaniałych, choć
nielicznych chwil z jej życia. Tych, które jednak wywołały uśmiech na jej
twarzy. Mimowolnie na ich wspomnienie, na twarzy dziewczyny pojawił się
uśmiech. Po paru sekundach uświadomiła sobie, że tamte chwile już minęły i
nigdy nie powrócą. Już nigdy nie powróci jej szczery, piękny uśmiech. A przede
wszystkim beztroskie spojrzenie, które teraz zastępują załzawione oczy.
Tak, podjęła już decyzję. Ale
przed ostatecznym ruchem upewniła się, czy na pewno zostawiła nic nieznaczącą
dla niego kartkę. Kartkę, która była zapełniona słowami z czarnego atramentu.
Słowami, które wyrażały jej wszystkie uczucia. Którą tak bała się napisać. Ale
zrobiła to, a teraz ten nieszczęsny list leży w jej pokoju. Miała nadzieję, że
ją znajdzie, ponieważ już nigdy go nie zobaczy. Jego zielonych oczu, w których
zawsze widziała radosne iskierki. Już nigdy nie usłyszy jego głosu. Już nigdy
nie poczuje jego ramion, które były dla niej oparciem. Do czasu.
Do widzenia świecie. Już mnie to nie ujrzysz.
Zrobiła
to. Jej stopy osunęły się z mostu zabierając ze sobą całe ciało dziewczyny. To
trwało sekundy…
- Rose!
- Rose!
Zapadła ciemność.
***
Hej wam wszystkim. To mój pierwszy blog. Nigdy wcześniej nie publikowałam moich tekstów. Nie bądźcie zbyt surowi :) Za wszelkie błędy przepraszam. Pierwszy rozdział powinien ukazać się w najbliższym czasie. Dopiero co stworzyłam tego bloga i trochę jeszcze się nie łapię w tym wszystkim xD Jak dam radę, to wstawię bohaterów. A narazie idę złapać wenę, mam nadzieję, że do zobaczenia :*